cdn opt!ma

Kolejna staroć; logotyp funkcjonował przez jakiś czas, ale nie w wersji zupełnie jak ta; wykrojono część pomysłu i spożytkowano; wykorzystanie wykrzyknika to część tej części. A reszta? Kto ciekaw niech nakłada sobie gogle i wyrusza na poszukiwania, tutaj zamieszczam moje projekty. W 2005 roku byłem z nich bardzo zadowolony.

—————————

   

—————————

     

—————————

     

chleb

Niegdyś jadałem go mnóstwo i bywał pyszny. Okazał się również interesujący graficznie. W ramach eksperymentu – razem z tekstami do powielenia zaniosłem go niegdyś do punktu kserografii.

Rozdzielczość jest słaba, cykl musiał się mieścić na dyskietce o pojemności niespełna półtora megabajta. Było to tak dawno, że jeszcze rosła trawa tam gdzie teraz jest beton. Do komputera miałem dostęp bardzo odświętny; pracownia była wprawdzie otwarta przez całe dnie, ale chętnych było wielu. Skan został otworzony w czwartej, najnowszej wersji fotoszopa, którą przy okazji starałem się zgłębiać. Zaczęły dziać się rzeczy niezwykłe, i chleb nabierał dość kosmicznego znaczenia. Właściwie mógłbym dziś się chwalić, że mam unikatowe zdjęcia zrobione przez satelitę na pierwszym cyfrowym aparacie fotograficznym z lat osiemdziesiątych XX wieku, ale skoro już zacząłem o chlebie, no to jest szczerze.

Zauważyłem, że symetryczne odbicie lustrzane nadaje rzeczy dość dziwacznie symbolizujące znaczenie i w toku zabaw powstała planetoida.

I księżyc tej planetoidy.

Materia ulegała zmianom.

Bywała bliska rozpadu.

A potem – w miarę emocji związanych z ogromnymi możliwościami fotoszopa poczułem się nieco głodnym i symbolizm spowszedniał.

Nie wiedziałem, że w fotoszopie można upiec rzeczy kosmiczne.

Zastanawiało mnie jednak jak dałoby się wykorzystać użytkowo takie formy i postanowiłem zrobić projekty plakatów. Myślałem, wtedy, że to odkrycie Ameryki i dla mnie, w latach dziewięćdziesiątych – rzeczywiście było. Interesowało mnie kiełkujące dopiero zjawisko masowości kultury.

Odwieczne zawieszenie bytu ludzkiego pomiędzy duchem i materią.

No i ekologia, która w miarę ubywania naturalnych przestrzeni dzisiaj zajmuje w głowie jeszcze większy obszar.

Dziś nie jadam chleba, myślę, że swój przydział już wykorzystałem. Nie odbijam go na ksero i nie skanuję w skanerze. Kolory powyższych prób są, przyznam dziś – mało wyrafinowane, ale taka właśnie była relność moich pierwszych kroków z komputerem.

 

 

 

pomysły

Dawno temu, kiedy w aparatach fotograficznych mieszkał jeszcze film, zastanawiałem się nad tym, co zrobić z pomysłami, które miewam, a nie mieszczą się w szufladzie lub po prostu są za słabe, żeby w tej chwili je wykorzystać. Jak je zachować na potem? Powstała poniższa fotografia, ale proszę o łaskawe oko dla jakości; to były lata 90, nauka i inny sprzęt.

 

 

ziemia

Ziemia

Ziemia nie wygląda zawsze jak ta Ziemia. Może nawet zawsze jest inna, a czasem się zdarza, że więcej niż zwykle to widać, więc nie jest wykluczone, że gotowość do widzenia innego to domena wyłącznie głowy. Najpierw obserwacja, potem doznanie, za nim myśl, potem fala emocji i reakcja: litera, dzwięk, słowo, moc, przemoc, wiatr. Spada jak kamień, promień światła albo deszcz tak zwanych artystycznych środków.