Fotografując sfotografowane

W cyfrowej fotografii nie ma dynamiki żółknącego i blaknącego papieru obleczonego światłoczułą emulsją. Jest ograniczony zbiór zerojedynek, zamknięty w ciasny format pliku dający się zmieniać ale tylko przy udziale operatora z zewnątrz i w zakresie przewidywalnym matematycznie, zawsze zgodnie z algorytmem.

Być może nowa technika morduje zapisy rzeczywistości, bo to, co dotąd wiodło swój subtelny żywot, w niej dokumentnie zastyga. Nawet kiedy jest ruchomym obrazem, nigdy nie wyjdzie poza format swojego własnego zapisu. Aparat binarny działa jak karabin, którym chybić się nie da.

Organiczna pamięć żyje i jest wielowymiarowa; wszystko, co się kiedykolwiek wydarzyło w niej zostaje i nawet kiedy treści nie widać bo chowa się jak małe ptaki w gęstych zaroślach gałęzi nad głową, podlega ciągłej zaskakującej zmiane.