Znak tysiąca słów

Logotyp bywa fundamentem na którym buduje się znaczenie; pojawia się prawie zawsze tam, gdzie chodzi o coś intelligibilnego.

Państwo, firma, korporacja, instytucja, religia – podpierają się a czasem wręcz spoczywają na gruncie znaku, który z czasem albo (współcześniej) z momentem opublikowania staje się godłem, orderem, proporcem, symbolem czy towarowym znakiem.

Ciała niebieskie, zjawiska atmosferyczne, królestwo flory, fauny oraz geometria i kroje pisma bywają tu ‚alfabetem’. Gwiazdy, księżyce, błyskawice, wiatry, domy, tarcze, młoty, wagi, maski, orły, kwiaty, drzwa, noże, kamienie, róże i cała reszta – przemieszana z lasem formenych i nieforemnych poligonów, otulona w koloryt, rozrzucona na poletkach różnorakich systemów znakowych – to materia logotypów.

Logotyp na na miarę potrzeby?

Konstruowanie znaku bywa jak budowanie domu. Można za dom mieć namiot albo egzotyczną jurtę, drewnianą chatę na ustroniu, m3, iglo w lodzie, lub pałac na sto lat…

W znaku ma zamieszkać treść. Ktokolwiek, kto opanował jakiś program do wektorowej grafiki – prowizorycznie coś może pozbijać na pojutrze. Jeśli ma być taki, który przetrwa więcej niż jedną porę roku – w miarę sprawnie można zrobić go w tydzień lub trzy. Twórczy projekt, któremu czas nie straszny, nie tyle ‚zgodny z trendem’, co dyktujący nowy, może oznaczać pracę znacznie dłuższą, do której potrzebny jest już ktoś świadomy i uważny.

Przykładowy plan budowy znaku może być na przykład taki:

Określenie celu: kto będzie go oglądał, z jakiej odległości, w jakich okolicznościach, z ekranu, papieru a może wielkiego wydruku? Jakie emocje ma wywołać, co przywołać w pamięci, czy uspokoić, pobudzić? Czy ma być komiczny-poważny, prosty-złożony, geometryczny-organiczny, tradycyjny-nowoczesny, ciepły-zimny, męski-żeński, pionowy-poziomy, statyczny-dynamiczny etc.

Zestaw pożądanych cech pomoże wyobraźni ten znak wytworzyć, ale tego co w wyobraźni nie można trakować zbyt serio, to jedynie punkt startowy, reszta musi dokonać się na papierze lub ekranie.

Lepiej

nie tam, gdzie znaki

Bywa, że lepiej jest nie stosować się do przepisów kiedy informacyjne znaki prowadzą nie tam, gdzie chcielibysmy się znaleźć. Naj – lepiej byłoby słuchać wyłącznie tego, co głęboko w środku, co poprzedza myśl i doznanie. Tam iść. Wszelkie drogi wydeptane przez innych prowadzą tam, dokąd jedni powiedzieli, że prowadzą, a inni im uwierzyli i nie sprawdzają. Mawiają niektórzy, że łatwiej jest człowieka oszukać, niż uświadomić mu, że jest oszukiwany. Nie zamierzam próbować, ale ogląd tego, co jest wskazuje na to, że mogą mieć rację.